Delegowanie pracowników za granicę będzie łatwiejsze

Nowelizacja dyrektywy o delegowaniu pracowników, nad którą pracuje obecnie Parlament Europejski, ma polepszyć ochronę praw pracowniczych i ułatwić życie przedsiębiorcom świadczącym usługi za granicami swojego kraju. W trakcie konsultacji społecznych pojawiają się jednak żądania, które mogą doprowadzić do zwiększenia biurokracji i utrudnień w transgranicznym świadczeniu usług – mówi posłanka do Parlamentu Europejskiego Danuta Jazłowiecka, sprawozdawczyni raportu w sprawie nowej dyrektywy.

Dyrektywa o delegowaniu pracowników, umożliwiająca przedsiębiorcom zatrudnianie pracowników z własnego kraju podczas wykonywania prac w innym państwie UE, ma już 16 lat i wymaga uściśleń i precyzyjniejszej interpretacji niektórych zapisów. Dlatego Komisja Europejska przygotowała projekt dyrektywy o egzekwowaniu dyrektywy o delegowaniu pracowników. Jej celem jest z jednej strony zapobieganie naruszaniu praw pracowniczych przez przedsiębiorców, a z drugiej – umożliwienie uczciwym przedsiębiorcom korzystania z delegowania.

"Zdarza się, że nieuczciwi pracodawcy wymuszają na pracownikach samozatrudnienie, by uniknąć ponoszenia kosztów związanych z ochrona socjalną. Z drugiej strony, uczciwi przedsiębiorcy mają utrudniony dostęp do aktualnych informacji o minimalnych warunkach zatrudnienia w kraju goszczącym pracowników delegowanych" – mówi posłanka Jazłowiecka. Zmiany dyrektywy mają wyeliminować te problemy.

Nowelizacja precyzuje definicję delegowania pracowników. Postuluje też, by w każdym państwie członkowskim informacje o warunkach zatrudnienia pracowników były publikowane na jednej stronie internetowej, nie tylko w języku oficjalnym danego kraju, ale także po angielsku i w językach państw, z których pochodzi najwięcej pracowników delegowanych. "W niektórych państwach warunki zatrudnienia są ustalane z partnerami społecznymi w ramach układów zbiorowych. Dotarcie do tych informacji jest trudne dla pracodawców spoza kraju goszczącego pracowników" – wyjaśnia posłanka.

Dyskusja dotyczy także środków kontroli przedsiębiorstw zatrudniających delegowanych pracowników. W czasie prac nad projektem europejskie związki zawodowe zażądały zaostrzenia pierwotnych propozycji: wprowadzenia zezwoleń zamiast oświadczeń w ramach notyfikacji, prowadzenia dokumentacji także w formacie jaki jest używany w kraju goszczącym pracowników, obowiązku tłumaczenia całości dokumentów zamiast tylko tych fragmentów, które są niezbędne do przeprowadzenia kontroli. Związki chcą także, aby osoba do kontaktu, była osobą reprezentującą zagraniczne przedsiębiorstwo i była stale obecna w kraju przyjmującym podczas delegowania a nawet po jego zakończeniu. Pierwotny projekt nie przewidywał tak daleko idącego wymogu w stosunku do osoby do kontaktu, dzięki czemu jedna osoba mógłby obsługiwać kilka przedsiębiorstw.

Dyskutowana jest także kwestia odpowiedzialności solidarnej głównego wykonawcy za podwykonawców.

"Propozycje rozszerzające zakres środków kontroli spowodują wzrost biurokracji i w poważnym stopniu mogą utrudnić delegowanie pracowników" – mówi posłanka-sprawozdawczyni.

Prace nad nową dyrektywą koordynuje Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego. Do pierwszego czytania projektu dyrektywy może dojść w połowie roku.

W czołówce państw, z których pochodzą pracownicy delegowani jest Polska – 230 tysięcy pracowników/ rocznie, Francja – 220 tysięcy/ rocznie i Niemcy – 180 tysięcy/ rocznie.